Już dawno temu zdałam sobie sprawę, że rocznik ‘92 to rocznik analfabetów. Nie mam już z tym problemu - przyjęłam to do wiadomości, jakoś przełknęłam nieszczęsny fakt.

To może jeszcze czytać fragmenty zamiast książek?

Nie, nie, nie, nie, nie! Nie zgadzam się! Statystycznie czytamy dramatycznie mało, a w ramach obowiązków mamy czytać jeszcze mniej? Gombrowicza z kanonu lektur szkolnych chciał wyrzuć p. Giertych, natomiast teraz uczniowie będą omawiać na lekcjach jedynie fragmenty. Z doświadczenia powiem - podręcznik, jeśli chodzi o pracowanie z kawałkami większego tekstu, w 75% proponuje ćwiczenia gramatyczne, fonetyczne etc. Bo jak można omawiać sens książki, wartości w niej zawarte, z dwoma stronami wyrwanymi z całości? Po prostu - nie da się.

Nie czytają książek - nie będą czytać fragmentów, nie udawajmy, że będzie inaczej. Minister Hall proponuje Marqueza, “Sto lat samotności”. Popieram całym sercem, uwielbiam Marqueza, ale jednocześnie apeluję - nie kosztem “Quo Vadis”. Znikną również “Cierpienia młodego Wertera”, “Zbrodnia i Kara”, “Proces”, “Potop”… Czyżby z analfabetyzmu w większy analfabetyzm, proszę pani minister? Veto!

Leave a Reply